Holenderska zapobiegliwość. Gdy w lekko pochmurną, dość ciepłą zimową pogodę, spostrzegłem solarki rozsypujące dość solidną porcję soli po ścieżkach rowerowych, natychmiast pomyślałem: co za głupki, mają widocznie za dużo kasy, nikt się raczej nie poślizgnie na asfalcie. Gdyż, w istocie, nie było śniegu ani lodu w ogóle, normalny asfalt. Ale po dwóch godzinach zaskoczenie – dla mnie, dla nich wcale. Śnieg zaczął obficie padać, tak że patrząc do przodu ledwo było coś widać. Lecz ścieżki pozostały przejezdne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz