Holenderskim dzieciom brakuje górek i zjeżdżania na sankach. Gdy spada śnieg, rzucają śnieżkami z podwójną zaciętością, nie tylko w siebie, ale też w jadące samochody, próbując wyładować nadmiar energii. W Polsce byłoby to nie do pomyślenia. Wiem, bo jak pewnego razu próbowaliśmy rzucać śnieżkami w auta, to pierwsze z nich się zatrzymało i kierowca, krzycząc wiadome wyrazy, usiłował nas złapać. Tutaj zaś cierpliwie to znoszą. Z drugiej strony na kanałach jest cała masa łyżwiarzy, ale tym jakoś zajmują się głównie dorośli. Dzieciom widocznie to wydaje się zbyt trudne i nudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz