wtorek, 21 lutego 2012

Czerwone witryny.

Gdy całkowicie z zaskoczenia, jadąc rowerem, ujrzałem podświetlone na czerwono szyby za którymi stały półnagie prostytutki, zjechałem na przeciwny pas  o mały włos nie wjeżdżając w jednego pana na rowerze. W sumie, z jego punktu widzenia to musiało wyglądać całkiem anegdotycznie. Gdyż owszem, wiedziałem że prostytutki tam są, zachwalają się, ale wyobrażałem sobie jako takie dyskretne, za firankami. Tymczasem jest to nierząd pełną gębą, bezpośredniość, pornograficzna dokładność. Jeżeli ktoś ma się wstydzić, to może przechodzień, bo na pewno nie one.
     Jeden Holender tłumaczył mi, że ich państwo jest socjalne i opiekuńcze, lecz mimo to liberalne – i zaraz za tym wymieniał oczywiste przykłady. Jednakowoż ten liberalizm to wyraz tego samego dążenia co obowiązek meldunku, wypełnianie kartotek, numery przypisane ludziom. Po prostu w państwie socjalnym jest nie do pomyślenia, żeby kobieta, choćby prostytutka, nie miała ubezpieczenia, nie płaciła składek i podatków. Nie należy sobie tego wyobrażać jako tezy i antytezy – socjalności i liberalizmu; to oblicza zgoła tego samego podejścia.

1 komentarz:

  1. często występują takie mixy, np. konserwatyzm w poglądach, a liberalizm w ekonomii (to w PL), a Holandii liberalizm w poglądach, a socjalizm w państwie

    OdpowiedzUsuń