niedziela, 18 marca 2012

Ulica.


Tutejsza ulica jest tak różnorodna, jak różnorodny jest gatunek ludzki. Nie chodzi mi o ekscentryczność niektórych przechodniów, choć to też można by odnotować, a o biologiczny konglomerat. Amsterdam jawi się jako miejsce do którego zjechali się przedstawiciele wszystkich nacji, by przyjrzeć się sobie i poobserwować. Najpierw przechodzi grupka śpiewających Murzynów (a może oni tak mówią że mi się to śpiewaniem wydaje), zaraz po tym Indianka z siatką zakupów. Trochę dalej na przystanku blada starsza pani zaznajamia się z surinamską dziewczyną. Spoglądając w lewo widzisz jak zafrapowany Syryjczyk właściciel knajpki przylepia wezwanie do udziału w marszu przeciw genocid w jego kraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz